„Weekend nie był mój". Jak sprawdza prace nauczycielka 167 uczniów
· aktualizacja:
Mariola Podolska-Maculewicz uczy w Zespole Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Nidzicy. Jest egzaminatorką matury i egzaminu ósmoklasisty — czyli osobą, która kryteria CKE zna nie z opracowań, tylko z ośrodka sprawdzania. Ma trzy klasy maturalne i 167 uczniów, z których prawie każdy pisze u niej wypracowania. Rozmawialiśmy o tym, jak wyglądała jej praca wcześniej, co się zmieniło i czego w Classovo nadal jej brakuje.
Zacznijmy od skali. Ilu ma Pani uczniów i ile z tego to prace pisemne?
Trzy klasy maturalne, ale to nie oddaje całości. Prace pisemne pisze u mnie praktycznie każdy, już od pierwszej klasy, bo uważam, że pisania trzeba uczyć od początku, a nie dopiero w klasie maturalnej. Razem mam 167 uczniów. Każdy pisze mniej więcej jedną pracę w miesiącu. Jak się to pomnoży, wychodzi liczba, na widok której większość osób spoza szkoły robi wielkie oczy.
Jak wyglądało sprawdzanie zanim zaczęła Pani korzystać z Classovo?
Głównie weekendy. Nie było innej opcji. W tygodniu mam lekcje, a sprawdzania wypracowania nie da się zrobić „przy okazji“, między jedną godziną a drugą. Trzeba usiąść, skupić się, mieć przed sobą kryteria. Więc siadałam w sobotę do stosu prac i od razu wiedziałam, że ten weekend nie jest mój.
Ile zajmowała jedna praca?
Piętnaście do dwudziestu minut. Mówię o sprawdzeniu uczciwym, czyli takim, gdzie idę przez wszystkie kryteria, patrzę na treść, na spójność, na zakres, na poprawność, liczę wyrazy, a potem jeszcze piszę uczniowi coś sensownego, a nie samą liczbę punktów. Można szybciej, tylko wtedy uczeń dostaje ocenę, a nie informację zwrotną.
Lubi Pani to robić?
Nie, i mówię to jako osoba, która kocha swoją pracę. Uwielbiam uczyć, bardzo lubię młodzież, lubię nawet samą maturę jako wyzwanie. Ale sprawdzania po prostu nie lubiłam. To zawsze było dla mnie dużym obciążeniem psychicznym. Ta świadomość, ile jeszcze przede mną. Zaczynałam pierwszą pracę i już czułam ciężar całego stosu.
Jest coś, co dziś utrudnia sprawdzanie bardziej niż kilka lat temu?
Tak, i chyba za mało się o tym mówi: uczniowie piszą coraz mniej czytelnie. To jest ogromny problem. Czasami nad jednym zdaniem siedzę dłużej niż nad oceną całego akapitu, bo po prostu próbuję rozczytać, co tam jest napisane. A muszę to rozczytać, bo nie mogę ocenić czegoś, czego nie rozumiem. Tutaj aplikacja bardzo mi pomaga, ułatwia zrozumienie, co uczeń w ogóle miał na myśli.
Co Pani pomyślała, kiedy zobaczyła po raz pierwszy, że wypracowania sprawdza sztuczna inteligencja? Szczerze.
Że wreszcie będzie pomoc. Miałam po prostu ogromną radość. Nie było we mnie tego oporu, o którym pewnie sporo osób by pomyślało.
Nie miała Pani wątpliwości? Jako egzaminatorka zna Pani kryteria lepiej niż większość.
Od razu założyłam konto. Uznałam, że najwyżej sprawdzę i zobaczę sama, zamiast się zastanawiać.
Ile zajmuje Pani teraz jedna praca?
Około pięciu minut. Sprawdzam dokładnie, czy aplikacja nie popełniła błędów w zamianie pisma ręcznego, i czytam tekst ponownie po wykonanej ocenie, żeby sprawdzić, czy ocena jest właściwa. Wcześniej piętnaście do dwudziestu.
Co ta różnica realnie zmieniła?
Nastawienie. Ta myśl „o Boże, cały weekend nie mój“ po prostu zniknęła. Nie stresuję się już tym, że mam stos prac do sprawdzenia, bo wiem, że to nie zabierze mi całych dwóch dni. To jest przede wszystkim większy komfort psychiczny, a dopiero potem oszczędność czasu.
Czy zadaje Pani przez to więcej prac?
Nie, mniej więcej tyle samo. Nie zmieniło się to, ile piszą uczniowie — zmieniło się to, ile mnie kosztuje sprawdzenie tego, co napiszą.
A jak na to reagują uczniowie?
Bardzo dobrze. Podoba im się, że dostają gotowy raport z informacją zwrotną. Wcześniej dostawali punkty i moje uwagi na marginesie, teraz mają konkret — widzą, za co punkty dostali, a czego zabrakło. Dla ucznia, który przygotowuje się do matury, to jest zupełnie inna jakość informacji.
Ostatnie pytanie i proszę bez uprzejmości: czego w aplikacji brakuje?
Największy problem mam z odczytem tego, co uczeń poprawiał — skreślenia i skróty nie zawsze są rozpoznawane tak, jak powinny. Brakuje mi też dostosowań dla uczniów z dysleksją, bo tych prac mam sporo i one wymagają innego podejścia.
Od Classovo: uwagi Pani Marioli trafiły na naszą listę zadań. Zajmiemy się nimi w pierwszej kolejności 🙂
Chcesz sprawdzić, jak to działa u Ciebie? Pięć prac miesięcznie sprawdzisz za darmo, bez podawania karty.
